Droga
Autorko, Drogi Autorze,
Szanowna Koleżanko, Szanowny Kolego:
Celem
podstawowym niniejszej stronki jest zapewnienie Tobie satysfakcji, jaką daje
odniesienie naukowego sukcesu w międzynarodowej skali, lecz jednocześnie - ułatwienie
zadania ludziom takim jak ja, czyli anglistom i innym (neo)filologom, którzy
- zajmując się pracą naukową i dydaktyczną na wyższych uczelniach - parają się
także przekładem humanistycznych tekstów. Pracując w tłumackiej profesji od
dosyć dawna, doszedłem do wniosku, że sformułowanie kilku podstawowych zasad,
jakich Autorzy tekstów przeznaczonych do tłumaczenia powinni przestrzegać, pomoże
im w zorientowaniu własnych działań tak, aby odbiór ich pracy mógł się okazać
jak najbardziej satysfakcjonujący - szczególnie w kontekście wystąpień w ramach
międzynarodowych konferencji, czy w świetle konieczności publikowania prac w
czasopismach "wysoko punktowanych".
"Lista filadelfijska" - kontrowersyjne zjawisko, które zakwestionowało poniekąd wartość naukowych wypowiedzi w języku polskim i ustawiło polskojęzyczną humanistykę (a szczególnie językoznawstwo i literaturoznawstwo) w pozycji jakby marginalnej - spowodowało, iż coraz więcej tekstów powstałych w języku polskim przekłada się na angielski. Dotyczy to nie tylko prac już opublikowanych w języku polskim, ale także prac pisanych po polsku, lecz z założenia przeznaczonych do przekładu. Okazuje się przy tym aż nazbyt często, że Autorzy tworzą teksty do tłumaczenia tak, jakby je pisali dla czytelnika polskiego, a już prawie nigdy nie decydują się na przeredagowanie prac już opublikowanych w języku polskim pod kątem przekładu. Co więcej, tłumacze, do których zwracają sie o pomoc, są często przypadkowi. Rezultatem takich działań są nierzadko przekłady o kwestionowanej wartości merytorycznej i stylistycznej, które - w odróżnieniu od oryginałów - nie funkcjonują jako teksty istotne w obiegu kultury akademickiej języka docelowego. Uniknąć tego można postępując następująco:
ZANIM
ZACZNIESZ PRACĘ, UPEWNIJ SIĘ, ŻE WYBRANY PRZEZ CIEBIE TŁUMACZ
JEST PROFESJONALISTĄ W TWOJEJ WŁASNEJ DZIEDZINIE
1) Zadbaj o to, żeby cienka nić finansowego porozumienia między Tobą a tłumaczem stała się niezrywalną liną wspólnych wartości.
Musisz
zatem założyć jak najlepszą wolę tłumacza i przyjąć, że on - tak jak Ty - jest
człowiekiem w miarę niegłupim, wykształconym w podobnym kierunku i całkiem nieźle
oczytanym. Jednak, pamiętając o podstawowych zasadach hermeneutyki, bezwzględnie
trzymaj się reguły ograniczonego zaufania i przygotuj intelektualny grunt pod
przekład wprowadzając tłumacza w tajniki specyficznego "języka Twojego
tekstu":
a)
Dostarcz tłumaczowi odpowiednie książki i artykuły aby wprowadzić go w sam środek
tego dyskursu, w którym osadzone jest Twoje własne dzieło;
b) Rozmawiaj z tłumaczem długo i cierpliwie - tak, żeby ten ostatecznie mógł
dostroić swoją humanistyczną wrażliwość do Twojej własnej.
c) Zorientuj się, w jakiej dziedzinie Twój tłumacz czuje się najlepiej, bądź
też jakich oryginalnych tekstów jest autorem. Pozwoli Ci to z góry przewidzieć
jakich filozoficznych interferencji możesz się z jego strony spodziewać. Na
przykład: "Inny" u Jacquesa Derridy, "Inny" u Martina Bubera
i "Inny" u Emmanuela Levinasa - to nieco inni "Inni"; Twój
tłumacz musi wiedzieć nie tylko o którego "Innego" Tobie chodzi, ale
także konsekwentnie interpretować Twoją naukową wypowiedź w kategoriach metodologii
napisanej przez Ciebie pracy.
2)
Solidnie przygotuj swój tekst jako tekst do tłumaczenia
Oznacza to, że musisz pisać z pełną świadomością istnienia różnic kulturowych, jakie dzielą czytelnika polskiego i anglojęzycznego - oraz z założeniem, że Twój tekst ma funkcjonować w docelowym obiegu tak samo, jak teksty pisane przez anglojęzycznych badaczy, reprezentujących Twoją dziedzinę.
a) Upewnij się, że sam dobrze rozumiesz swój tekst. Pamiętaj, że przekład to
sztuka najściślejszej interpretacji.
b) Wyzbądź się autorskiej pychy: pamiętaj, że w tym drugim języku zabłyśnie
wyłącznie styl tłumacza, zaś cechy Twojego stylu autorskiego w sposób nieunikniony
przepadną.
c) Miej świadomość, że wszystkie tłumackie wpadki rzutują na Twoją reputację
jako Autora, a więc zredukuj potencjalne niebezpieczeństwo zwracając uwagę tłumacza
na fragmenty o szczególnym znaczeniu dla Twego wywodu.
d) Pisząc - miej na względzie fakt, że jeżeli tłumacz czegokolwiek w Twojej
wypowiedzi nie pojmie, to docelowy czytelnik ze stuprocentową pewnością trafi
na interpretacyjne manowce. W najlepszym wypadku dojdzie do wniosku, iż dzieło,
które czyta, jest bełkotliwe; w najgorszym - że jest niezrozumiałe, nielogiczne,
płytkie.
e) Ponieważ - jak każdy szanujący się Autor - najbardziej pragniesz uniknąć
redukcji własnego dzieła do bełkotu, przełknąwszy dumę i przełamawszy przyzwyczajenia
- pisz jak najklarowniej i najprościej - tak, żeby "intelektualna esencja
tekstu" była dla Tłumacza całkowicie czytelna. Nawet, jeżeli wydaje Ci
się, że można tę, czy inną koncepcję ująć atrakcyjniej - lepiej zrezygnuj z
takich zapędów na rzecz prostoty i klarowności wywodu.
f) Jeżeli chcesz, żeby ów wywód brzmiał zgrabnie po angielsku, napisz tekst
polskojęzyczny w stronie czynnej i w pierwszej osobie. Wszechobecna w polskich
pracach humanistycznych strona bierna, która de facto stwarza jedynie
pozory obiektywności wywodu - stanowi odium w literaturze humanistyki
anglojęzycznej. Teksty anglojęzyczne pisane w stronie biernej czyta się fatalnie;
lektura staje się "ciężka" i męcząca, a argumentacja - trudna do zapamiętania.
g) Pisz zdaniami prostymi lub dwukrotnie złożonymi. Nie twórz zdań o bardziej
skomplikowanej strukturze. Różnica między tekstami anglojęzycznymi a polskojęzycznymi
zasadza się przede wszystkim na tym, że humanistyczne teksty angielskie zbudowane
są tradycyjnie z krótkich zdań, a polskie - z barokowych, piętrowych budowli.
Biorąc ten fakt pod uwagę, pamiętaj o przyzwyczajeniach docelowych czytelników
- inaczej Twój tekst, już przełożony, może okazać się na tyle inny, że nie zostanie
w kulturze docelowej dobrze przyjęty. Miej też na względzie dobro tłumacza,
który - życząc Ci jak najlepiej - sam będzie musiał "pociąć" Twoje
zdania, a to zajmie mu niepotrzebnie dużo czasu. Zresztą, jak się spodziewasz,
efekty takiej "chirurgii" mogą okazać się opłakane w skutkach.
h) Jeżeli to możliwe, unikaj gier słownych i idiomów specyficznych dla polskiej
kultury. Pamiętaj o tym, że jeżeli zbudujesz koncepcję własnej wypowiedzi na
nieprzekładalnym idiomie - wykluczysz możliwość przekładu. Nawet jeżeli tłumacz
wykaże się translatologicznym talentem Gayatri Spivak, nie spowoduje, żeby odbiorca
anglojęzyczny pojął specyfikę takiego wyrażenia, jak "załatwię ci dwie
rolki papieru toaletowego, jeżeli dasz mi kartkę na fajki", żeby wyczuł
różnicę między wyrażeniami "Kocham Cię misiaczku" a "Kochuńkam
Cię, misiulinku", czy żeby rozśmieszył go "milicyjny" dowcip
o zamieci i gołoledzi na E-16.
i) Dostarcz tłumaczowi oryginalne lub anglojęzyczne wersje cytatów, których
używasz we własnej pracy. Zadbaj o to, żeby uniknąć straty czasu. Porządny tłumacz
będzie musiał kopać po bibliotekach i sprowadzać książki z zagranicy, żeby znaleźć
fragmenty cytowanych przez Ciebie dzieł w języku docelowym. Uprzedź fakty: sprawdź,
które z wykorzystanych przez Ciebie dzieł ma w swojej biblioteczce i zdobądź
brakujące.
3. Współredaguj wersję ostateczną tekstu
Kiedy
tłumacz zakończy już pierwszy etap swojej pracy - spotkaj się z nim i konsekutywnie,
akapit po akapicie, przeczytajcie równolegle polski i angielski tekst . Przerywaj
lekturę wszędzie tam, gdzie chcesz zapytać o wydźwięk danej frazy, zdania, czy
akapitu w docelowym języku. Jeżeli cokolwiek Cię zaniepokoi - powiedz o tym
tłumaczowi i wyjaśnij po raz kolejny jaki efekt lektura danego fragmentu powinna
wywołać u anglojęzycznych czytelników.
Następnie zadbaj o to, żeby tekst przekładu przeczytał jeszcze odpowiednio wykształcony,
zaprzyjaźniony, rodowity użytkownik języka angielskiego. Nanieś na tekst jego
sugestie -- i wróć z nimi do tłumacza. Dopiero po wprowadzeniu lub odrzuceniu
tych ostatnich i ujednoliceniu stylu przypisów oraz bibliografii - tekst jest
prawie gotowy do wysyłki.
Na koniec zapytaj tłumacza, czy ma cokolwiek przeciwko temu, aby jego nazwisko
figurowało w wydrukowanym już tekście. Prawdopodobnie ucieszy go Twoja propozycja,
jednak zdarza się czasem, że tłumacz woli uniknąć takiego rozwiązania.
4. Pamiętaj, że najlepsze przekłady to te, których dokonują "spółki" autorsko-tłumackie. Życzę Ci, drogi Autorze, aby wszystkie przekłady Twoich tekstów powstawały w efekcie takiej właśnie ścisłej, opartej na głębokiej wspólnocie wartości i przyjaznej współpracy.
Z wyrazami szacunku,
Paweł Jędrzejko